Pieczara ślepego Jimma

I Kasa na prawo, toalety na lewo, przed nami ciemność

Witam wszystkich w mojej pieczarze. Nazywam się Jimm i będę waszym przewodnikiem. Pamiętajcie tylko, że przekraczając progi mego domu wstępujecie w świat tajemnic i często niewyjaśnionych zgonów… STOP! STOP! Cofam wcześniejsze zdanie. Proszę niczego nie dotykać i zachowywać się cicho. Jeśli będziecie słuchać moich rad to jest pewna szansa, że nic strasznego się nie obudzi i wyjdziecie z tego cali i zdrowi. Jesteście Gotowi? Zapraszam więc do mego królestwa ha…ha…haha…hahaha…hahahha..hahahaha… khy…khy…khy (złowieszczy śmiech).

Aha jeszcze jedno. Zapomniałem wspomnieć, że jestem ślepy, ale myślę że to nie powinno wpłynąć na naszą wycieczkę. Wbrew pozorom widzę więcej niż Wy…

II Miłość jest…nadgryziona

Halo! Przepraszam Państwa! Proszę o ciszę! Ha.. Prze..! CISZA!
No. Tak lepiej. Czy wszyscy mają ochronne obuwie? Jak to po co? Myślałem, że wspominałem wcześniej o szczurach. Nie? To wspominam. Jakbym był na twoim miejscu to założyłbym te gumiaki. Co? Nie pasują ci do sweterka? W takim razie wyruszymy trochę później niż zapowiadałem. Opowiem wam pewną historię. Już mogę? A, więc…

To było jakieś 30 lat temu. Byłem młody, miałem tylko jakieś 130 lat. Ehh to były piękne czasy. Imprezy, dziewczyny, rozkopywanie grobów, szaberka, złote zęby, zegarki. Mówię Wam kiedyś to na cmentarzach była kultura, nie tak jak teraz. Byle cham może położyć się wśród kulturalnego towarzystwa. Co? A tak tak, do rzeczy.

Jak wspomniałem byłem młody, pełen ideałów, młodzieńczego zapału. To był piątek i jak zwykle umówiliśmy się na cmentarzu na małą imprezkę. Mieliśmy stałą paczkę, ale wtedy jedna z moich znjaomych przyprowadziłą koleżankę. Gdy ją zobaczyłem miałem wrażenie, że sam Lucyfer wspiął się z piekła, by pieprznąć mnie swoim trójzębem w łeb. Była piękna. Miała długie czarne włosy, idealnie białą skórę, oczy przepełnione nienawiścią. Teraz już nie ma takich kobiet. W każdym razie coś między nami zaiskrzyło, trochę popiliśmy i zaprosiłem ją do siebie. Gdy przyszliśmy tutaj powiedziałem jej, żeby usiadła a ja pójdę do kuchni i przygotuję coś do picia. I wiecie co zastałem, gdy wróciłem? Ona siedziała piękna jak najdorodniejsza rosiczka, cała rozpalona i gotowa do zabawy. Jedyne co się zmieniło to to, że nie miałą połowy twarzy a szczury wielkości kuca szetlandzkiego właśnie biesiadowały na jej przedramieniu powoli odsłaniając mi kolor jej kości.
Nie było mnie może 10 minut a te skurwiele zjadły pijaną miłość mojego życia. Myślałem, że wieczór dobiegł końca, ale doszedłem do wniosku, że jedno z nas cały czas może się zabawić, jeśli wiecie co mam na myśli…
Nie rzygać na podłogę! Toaleta na lewo, przecież mówiłem!

Reasumując to nie są zwykłe szczury to zabójcze bestie czyhające na kawałek mięska do zjedzenia. Co? Czemu nie zjadły mnie, skoro chodzę prawie goły. A skąd Ja mam to wiedzieć? Zapytaj się tych małych włochatych sukinsynów.
Co ma do rzeczy cała ta historia z butami ochronnymi? Jaka historia? Jakie szczury? Jaka narzeczona? Nie wiem o co Ci chodzi.
Buty trzeba mieć. Taki jest regulamin i już.
To co gotowi? No to w drogę.

III Przezorny zawsze ubezpieczony.

Proszę za mną! Ostrożnie, stopień! Patrzcie pod nogi, bo złamane kończyny nie są objęte ubezpieczeniem. Jak to skandal? Co jest objęte ubezpieczeniem? Hmm… Sam nie wiem. Muszę spojrzeć do regulaminu. Strona 15, gdzie to było? A, jest. Cytuję. „Każdy uczestnik wycieczki jest objęty ubezpieczeniem zdrowotnym przewidującym zwrot kosztu w wypadku uszczerbku na zdrowiu wynikającemu z przypadku losowego nie wynikającego z pogwałcenia regulaminu wycieczki. Poniżej przedstawiamy urazy kwalifikujące do wystąpienie o odszkodowanie.”
ŚMIERĆ

Czy teraz wszystko jasne? Możemy iść dalej? No to ruszamy.
Przygotujcie się na spotkanie z Bubbą. Za chwilę będziemy u niego. Kto, to jest Buba? A taki tam troll z pewnym problemem, ale o tym może sam Wam opowie.

IV Gość w dom..

Uwaga! Przechodźcie po kolei, bo most może się zarwać. Pamiętam wycieczkę, w której był gość z takich, co to wszystko wiedzą. Mówię mu jak człowiekowi : nie podskakuj na moście, bo się zarwie. A ten co? Dalej skacze jak upośledzone kangurzątko. Co? Co się z, nim stało? Wpadł w odwiedziny do Krokowskich. Kto to taki? A, to tylko rodzina przemiłych krokodyli zamieszkujących bajoro pod nami. Odbudowałem most najlepiej jak umiałem, a nigdy nie uważałem się za złotą rączkę. No dalej! Już wszyscy? Słuchajcie mnie teraz uważnie. Żeby przejść dalej musimy wstąpić do Bubby. Jak wspomniałem Bubba jest trollem z problemami. Co? Jakimi? Hmm, jakby to powiedzieć Bubba nie lubi brudu, dlatego wchodząc do jego groty ściągnijcie buty
i trzymajcie je w ręku. Bubba nienawidzi też jak patrzy mu się w oczy dlatego rada numer dwa : Ja gadam wy gapicie się wszędzie tylko nie na parchaty pysk Trolla.
Nie muszę chyba przypominać czym jest troll. Co? Pani nie wie? W porządku. W dużym skrócie trolle to niemiłe i zarozumiałe stworzenia. Z racji swoich rozmiarów bywają niebezpieczne. Co? Jakieś 3 metry i 300 kilo żywego mięsa. Zazwyczaj mieszkają pod mostami, ale nasz przyjaciel musiał przeprowadzić się tutaj po tym jak żona wyrzuciła go
z domu, dlatego też żadnego trzymania się za rączki, buzi buzi ani innych słodkich okropieństw w towarzystwie Bubby. Dobra wchodzimy.
Cześć Bubba ty stary rowerze! Co? A, kolejna wycieczka. Wiem wiem, że śmierdzą, ale muszę za coś żyć.
Ci tutaj są wyjątkowo kulturalni. Sam popatrz, nawet buty ściągnęli. Skarb gospodarza normalnie. Nie , nie zostaniemy na obiad. Dobrze wiesz, że bardzo lubię. Robisz najlepszy gulasz ze szczurów pod słońcem, ale trochę nam się śpieszy i sam rozumiesz. Co? Kto się patrzy?
Nie, nikt się na ciebie nie patrzy. Wcale nie. Bubba spokojnie, mówię ci, że ten facet nie patrzy się na ciebie. Po co ci ta pałka? Daj spokój widocznie nie wiedział…
SPIERDALAMY! ZA MNĄ! Ty zidiociała kupo zgniłego zawszonego śmierdzącego łajna! Mówiłem jak masz się zachować. Przez ciebie wszyscy mogliśmy zostać podwieczorkiem tego psychicznego Trolla. Ratowałem ci dupę ostatni raz. Następnym razem pozwolę rozwalić ci łeb. Przynajmniej będę miał spokój. Debil. Dobra koniec przedstawienia, idziemy dalej. Następny przystanek „Restauracja pod Zgniłym Skunksem”. Zjemy coś, odpoczniemy, a potem ruszymy do muzeum goblinów. Będziecie zdziwienia jak zobaczycie co te małe sukinsyny mają u siebie. No dalej! Idziemy!

V Pod zgniłym skunksem

Dalej, dalej, siadajcie. Zaraz przyjdzie Rosie, przyniesie menu i będzie miło. Słucham Panią? Dlaczego pod zgniłym skunksem? A, to jest ciekawa historia. Jakiś czas temu ta knajpa była całkiem przyjemna – zakochane dzieciaki, truskawkowe koktajle, hamburgery, szafa grająca i inne tego typu rzeczy. Pewnego dnia, kilka lat temu, gdy Rosie otwierała jak co rano lokal uderzył ją w nos najgorszy, najbardziej śmierdzący ze wszystkich śmierdzących smrodów z jakimi miała do czynienia w swoim smutnym życiu, a uwierzcie, że Rosie wąchała to i owo, jeśli wiecie co mam na myśli hłe hłe hłe.
W każdym razie zapach był straszny, ale straszniejsze było to, co nasza kochana kelnereczka zobaczyła na samym środku sali. Wyobraźcie sobie około setki zdechłych, rozkładających się skunksów. Jak pewnie się domyślacie to one były źródłem tego „swądku”. Do dzisiaj nie wiadomo skąd te nadgniłe futrzaki wzięły się w lokalu, ale są pewne przypuszczenia. Chodzą głosy, że sabotażu dokonał miejscowy restaurator Darvel von Fatt. Interes słabo mu się kręcił i pomyślał,
że wykończy konkurencję. Nie wiedział jednak , że zapach nieżywych skunksów nie przeszkadza gnomom i innym tubylcom, a co więcej wzmaga ich apetyt. Co za tym idzie skutkiem akcji von Fatta była zmiana nazwy z „Pod złotym aniołkiem” na „Pod zgniłym skunksem” oraz wymiana gości na tych nieco mniej wybrednych. Rosie została pamiątka w postaci dziury w miejscu, gdzie powinien być nos, ale generalnie wszystkim wyszło na plus. No może oprócz
van Fatta – zamknął interes miesiąc po wszystkim i powiesił się na żyrandolu w swoim domu.
O, Rosie idzie. Witaj kochana, jak leci? Co, nos pobolewa? Nie wcale nie widać. Dla mnie zawsze będziesz piękna. Przejrzymy kartę i damy ci znać. Dzięki słodziutka.
Polecam gulasz jaskiniowy. Jak to z czego jest zrobiony? Sos z mięsem i pieczywem. Naprawdę bardzo dobre. Zdajcie się na mój gust, a obiecuję,że najjecie się jaki nigdy.
Rosie, możesz podejść? Tak, już wybraliśmy. Poproszę 13 porcji jaskiniowego gulaszu.

Jakieś 20 minut później.

I jak dobre było? Mówiłem, że robią tu najlepszy gulasz ze zgniłych skunksów jaki zdarzyło mi kiedykolwiek się zjeść. Jak to nie wspomniałem, że głównym składnikiem są skunksy? A myśleliście, że co zrobili z tymi zwierzakami? Wyrzucili?
Nie rzygać na podłogę!
O nie, Rosie nas zabije… szybko spadamy stąd!